wtorek, 29 września 2015

Z powrotem na zimnym Altiplano

Niemal nasyciliśmy się Boliwią, więc wpadliśmy na pomysł by kierować się do Peru. Najsensowniejsza i najkrótsza droga  w stronę tego kraju z okolic Santa Cruz wiedzie przez Altiplano. I ją wybraliśmy. Tym bardziej, ze w mimowych główkach pojawiła się idea zdobywania sześciotysięcznika i cały czas tam tkwiła. Trochę mieliśmy opory, aby wrócić w chłodne rejony płaskowyżu. W tropikach było idealnie ciepło, zwłaszcza dla jednego Mima, który słońce i ciepło kocha.

Wulkan Sajama

niedziela, 27 września 2015

Misja odwiedzić misje

Po Pantanalu i króciutkim pobycie w Brazylii wróciliśmy do Chiquitanii słynącej z XVIII wiecznych redukcji jezuickich...

W czasach kolonialnych, ta część kontynentu była ważnym miejscem strategicznym dla Hiszpanów, ponieważ tamtędy prowadził szlak łączący Altiplano (i srebro tam wydobywane) z resztą zachodnich kolonii. Na drodze swobodnego przepływu dóbr stała ludność autochtoniczna, indigenos, których, w regionie Chiquitanii (nazwa Chiquitania pochodzi od drzwi tradycyjnych domostw, w których drzwi były małe, chiquito oznacza "mały"), było około pięćdziesięciu grup i których najeźdźcy jakoś nie mogli podbić i spacyfikować. Sytuacja ta popchnęła władze kolonialne do wystosowania prośby do zakonu Jezuitów, by zajęli się "opanowaniem" regionu. Zakon chętnie podjął się zadania. Miał już stuletnie doświadczenie misyjne w Ameryce Południowej i wypracowali generalną strategie postępowania z Indianami.

IHS, synbol Jezuitów, sufit jednego z kościołów w Chiquitanii (San Miguel)

piątek, 25 września 2015

Zęby w zęby z piranią

Z Samaipaty udaliśmy się prosto do Santa Cruz, gdzie leczyliśmy mimowe zapalenie spojówek i spotkaliśmy się z przesympatyczną Danusią, autorką bloga BOLIWIA in my eyesAkurat, gdy byliśmy w Santa Cruz pogoda całkiem się zepsuła. Było zimno i wilgotno. Padał deszcz. Było paskudnie dlatego uciekliśmy z miasta, kiedy tylko się dało.

Z Santa Cruz ruszyliśmy dalej na Zachód w kierunku Brazylii po drodze zatrzymując się na chwilkę w Chiquitaniji, w miasteczku Robore, gdzie mieliśmy okazję zjeść najgorszy obiad podczas naszej podróży, a także najlepsze pod słońcem cuñapés (inaczej chipas, małe bułeczki z mąki juki i sera, popularne w Boliwii i Paragwaju) oraz w uroczym Santiago de Chiquitos, gdzie trochę pospacerowaliśmy.

Okolice Santiago de Chiquitoos

czwartek, 24 września 2015

Przystanek Samaipata

Po trekkingu w Sucre udaliśmy się do Samaipaty, której nazwa literalnie oznacza "odpoczynek na wysokości". Mieszkańcy dusznego i parnego Santa Cruz mogą tutaj złapać oddech, zakosztować świeżego i górskiego powietrza. Z naszej perspektywy był to jednak raczej „odpoczynek w dolinach”, gdyż zjeżdżaliśmy z Altiplano.

Mieszkaniec Samaipaty
Copyright 2014-2017 by mal_chiste. All rights reserved.