niedziela, 10 czerwca 2018

Colombia es chévere! (czyli Kolumbia jest "czewere")

Jak tylko dotarliśmy się do Kolumbii, samolotem z Panamy do Cartageny, od razu o uszy obiło nam się słowo chévere. To jest chévere! Jakie to chévere! Ale to chévere! On jest chévere! i tak w kółko...
Chévere nas osaczyło! Co oznacza chévere!? Zanim jeszcze dowiedzieliśmy się o co chodzi, intuicja (albo raczej kontekst;) podpowiadał nam, że jest to coś pozytywnego.

Rzeźba Botero, najbardziej "kolumbijskiego" artysty w Kolumbii.
Czyż nie jest chevere?

wtorek, 5 czerwca 2018

Wulkan Fuego połyka świat

Nieco ponad rok temu całkiem z bliska zachwycaliśmy się jego idealnym kształtem i drzemiącą w nim siłą. Już wtedy jego gromki oddech, choć nieszkodliwy, wzbudził nasz respekt. Niestety wulkan Fuego zaczął pluć z siłą już dawno zapomnianą. Giną ludzie, zwierzęta i rośliny. Świat, który stał się nam bliski, zasypują popioły. Gwatemalskie Pompeje. Tragedia i tak przecież biednych ludzi zamieszkujących te okolice (ZDJĘCIA BBC PO ERUPCJI). Jest nam smutno.

Mamy nadzieję, że u Jaime wszystko OK

poniedziałek, 30 października 2017

Dzieląc bąbelki - podwodna odyseja Mimów

Pewnego dnia jeden Mim powiedział do drugiego: "A może tak nauczyć się nurkować? Zrobić kurs nurka i w ten sposób zyskać dostęp do cudów podwodnego świata. A kto wie, może i w przyszłości zająć się tym profesjonalnie?" Drugi Mim pomyślał o nowym świecie do eksplorowania: "Czemu nie?" odrzekł podekscytowany.

środa, 25 października 2017

Bezpieczeństwo w Ameryce Środkowej

Mówili, że tam w Ameryce Środkowej zaraz nas ograbią, pobiją, zabiją, zrobią krzywdę.
Mówili, że za każdym rogiem czai się człek z maczetą na nas czyhający.
I to ostatnie, to akurat prawie prawda...
Los macheteros kryli się za każdym rogiem.
Glównie na wsiach, na polach...
Oczyszczając groźną bronią swoje uprawy i domostwa...
Albo zbierajac kokosy...
Nie dało się ich uniknąć.
Wołali do nas Hola! i machali rękami w geście pozdrowienia...

Tornabe, Honduras

sobota, 21 października 2017

Impresje wulkaniczne, cz. 1

Łuna czerwonego światła, para - buch, grzmot - huk, lawa - w ruch. Tak erupcją przywitał Mimy jeszcze w ciemności, przed świtem, wulkan Fuego (3763 m n.p.m). Oniemiałe, z otwartymi buziami, podziwiały spektakl nieokiełznanej energii natury. Zapomniały złapać za aparat, by ująć to niesamowite zjawisko, ale na szczęście spektakl Fuego nie zakończył się na tym jednym epizodzie. Podziwiając piękny wschód słońca ze szczytu wulkanu Acatenango (3976 m n.p.m) naprzeciwko buchającego Fuego, jeszcze kilka razy obserwowały i wsłuchiwały się w erupcje, wydalające z krateru kilkusetmetrowe kłęby popiołów. Za każdym razem malutkie Mimy nadziwić się nie mogły sile natury, której wibracje wybuchów echem odbijały się w ich brzuszkach. Takie tycie czuły się w obliczu potęgi eksplozji, których nic na świecie powstrzymać nie mogło. Mimy stały oczarowane... zaczarowane...

Wulkan Fuego o świcie
Copyright 2014-2017 by mal_chiste. All rights reserved.