niedziela, 15 października 2017

Posypały się trociny. O dywanach wielkanocnych słów kilka

Od dawien dawna jednym z przejawów kultury było rzucanie kwiatów, liści i drogocennych piór rzadkich ptaków pod nogi ważnych osobistości, bohaterów, kapłanów, idolów i wyobrażeń bóstw. Było to wyrazem hołdu, ubóstwienia, uwielbienia, miało charakter dziękczynny lub kryło za sobą prośbę. W ten sposób sama droga przemarszu wyróżniała stąpającą po niej postać, zamieniała się w nietypowy dukt, daleki od codzienności, zahaczający o dziedzinę sacrum.

W kulturze Majów nie było inaczej. Jeszcze w czasach przed hiszpańską kolonizacją indigenas rozkładali oni kwiaty i ptasie pióra na drodze ważnych członków społeczności lub całych procesji o charakterze sakralnym. Franciszkanie, którzy prowadzili misje w Gwatemali, wykorzystali ten element i skojarzyli podobne elementy tradycji, by skuteczniej prowadzić misje wśród lokalnych. I tak misjonarze gorliwie aplikowali hiszpańską tradycję dywanów układanych na trasach procesji, odbywających się w czasie Wielkiego Tygodnia.

Fragment trocinowego dywanu wielkanocnego z Antigua Guatemala

niedziela, 8 października 2017

Nietoperki z tikalowych ruin

Szwendając się po Tikalu natrafiliśmy na wyjce, papugi, tukany, jaszczurki i inne pomniejsze stworzenia. Ale najwięcej było nietoperzy i to one są najbliżej ruin. To one zawładnęły przestrzenią mieszkalną Majów i obecnie muszą znosić turystów:) Na szczęście dla nich są zupełnie nieszkodliwe. Jedynie wnętrza ruin nabierają przez obecność nietoperków charakterystycznego zapaszku.

niedziela, 1 października 2017

Hay que saludar todos!!!

Gwatemala przywitała Mimy nieznośnym gorącem. Już w Meksyku w okolicach Selvy Lacandona rosnąca temperatura powietrza dawała im się we znaki. Jednak to w gwatemalskim Peten Mimy zostały dosłownie przytłoczone przez pierwsze fale upałów, zwiastun najgorętszej epoki w tym regionie.

Tukan - mieszkaniec Parku Narodowego Tikal

czwartek, 21 września 2017

Selva Lacandona, bijące serce Chiapas

Siedzimy pod sklepem i sączymy coca-colę. Jest jeszcze wcześnie, chociaż już ciemno. W drodze powrotnej do naszego namiotu, położonego nieco na uboczu wsi Naha, postanowiliśmy integrować się z tutejszą ludnością. Najlepiej się integrować pijąc właśnie colę, ponieważ w Meksyku dzień bez tego napoju, to dzień stracony. Wypijają tu tego hektolitry.

Rdzenny mieszkaniec Selvy Lacandona

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Migawki z Chiapas

Mimy, jak zwykle bez większego planu, szwendały się po Chiapas.

Popatrzyły na krokodyle w Wąwozie Sumidero...

Jaszczur z Kanionu Sumidero
Copyright 2014-2017 by mal_chiste. All rights reserved.