wtorek, 19 stycznia 2016

Czas wygrzać kości... Choro Trail

Na szczycie Huayna Potosi, co prawda było pięknie, ale i bardzo zimno. Przemarznięci wróciliśmy do równie mało rozgrzanego La Paz. Nie do końca to "wszechzimno", charakterystyczne dla boliwijskiego Altiplano, nam odpowiadało, zatem postanowiliśmy zmienić klimat i zagłębić się w andyjskie doliny (yungas), do których dociera ciepły oddech Amazonii. Wybraliśmy jeden z trzech prekolumbijskich szlaków, które wychodzą z okolic La Paz. Poszliśmy drogą zwaną El Choro.

CHORO TRAIL

piątek, 2 października 2015

Mimy szczytują

Już w okolicach Santa Cruz zaświtał w mimowych głowach pomysł powrotu na Altiplano i zdobycia jakiejś bardzo wysokiej góry. Ba! Mimy marzyły już o tym od argentyńskiego Cordon de Plata,. Nie miały wielkiego pojęcia o wspinaniu się na takie wysokości, nigdy nie miały raków na butach ani czekanów w łapkach. Boliwia otworzyła im możliwość wynajęcia tanio zarówno sprzętu, jak i doświadczonego przewodnika, który pomógł przełamać te braki..

Mimy na czubku Huayna Potosi, 9 lipca 2015

wtorek, 29 września 2015

Z powrotem na zimnym Altiplano

Niemal nasyciliśmy się Boliwią, więc wpadliśmy na pomysł by kierować się do Peru. Najsensowniejsza i najkrótsza droga  w stronę tego kraju z okolic Santa Cruz wiedzie przez Altiplano. I ją wybraliśmy. Tym bardziej, ze w mimowych główkach pojawiła się idea zdobywania sześciotysięcznika i cały czas tam tkwiła. Trochę mieliśmy opory, aby wrócić w chłodne rejony płaskowyżu. W tropikach było idealnie ciepło, zwłaszcza dla jednego Mima, który słońce i ciepło kocha.

Wulkan Sajama

niedziela, 27 września 2015

Misja odwiedzić misje

Po Pantanalu i króciutkim pobycie w Brazylii wróciliśmy do Chiquitanii słynącej z XVIII wiecznych redukcji jezuickich...

W czasach kolonialnych, ta część kontynentu była ważnym miejscem strategicznym dla Hiszpanów, ponieważ tamtędy prowadził szlak łączący Altiplano (i srebro tam wydobywane) z resztą zachodnich kolonii. Na drodze swobodnego przepływu dóbr stała ludność autochtoniczna, indigenos, których, w regionie Chiquitanii (nazwa Chiquitania pochodzi od drzwi tradycyjnych domostw, w których drzwi były małe, chiquito oznacza "mały"), było około pięćdziesięciu grup i których najeźdźcy jakoś nie mogli podbić i spacyfikować. Sytuacja ta popchnęła władze kolonialne do wystosowania prośby do zakonu Jezuitów, by zajęli się "opanowaniem" regionu. Zakon chętnie podjął się zadania. Miał już stuletnie doświadczenie misyjne w Ameryce Południowej i wypracowali generalną strategie postępowania z Indianami.

IHS, synbol Jezuitów, sufit jednego z kościołów w Chiquitanii (San Miguel)
Copyright 2014-2020 by mal_chiste. All rights reserved.