Quito - stolica Ekwadoru. Mimy jadą metrobusem do centrum. Uważne, bo Quito i jego komunikacja miejska po zapadnięciu zmroku, mają złą sławę. W pewnym momencie chłopak, taki góra 20-letni, zaczepia jednego z nich. Zawiązuje się rozmowa, nieco z początku gaszona przez nieufnego Mima. Młody jednak nie daje za wygraną i swym entuzjazmem karmi wzajemną komunikację. Pyta o podróże Mimów. Sam mówi, że nie jest z Ekwadoru, ale przyjechał tu z sąsiedniej Kolumbii. "Aaa! To stąd taki otwarty i rozmowny" - pomyślał Mim. Na pytanie, co robi w Quito odpowiedział: "Byłem w FARC*. Wcielono mnie jak byłem mały" - ciągnie chłopak - "Nie było dla mnie miejsca w Kolumbii**, więc pojechałem do sąsiadów zacząć od nowa. Dobrze, że nastał pokój... "- po chwili ciszy zaczął - "Wiesz czym różni się FARC od wojska (rządowego - przyp aut.)? W wojsku za błąd czeka cię nagana i kara, w partyzantce - śmierć!"
Metrobus zatrzymał się na ostatnim przystanku. Wszyscy zaczęli wysiadać. Chłopak z wielkim uśmiechem pożegnał się i poszedł swoją drogą, zostawiając lekko zawstydzonego Mima, który tak źle i z góry ocenił chłopaka, spodziewając się jakiejś próby kradzieży lub nachalnego naciągania.
Metrobus zatrzymał się na ostatnim przystanku. Wszyscy zaczęli wysiadać. Chłopak z wielkim uśmiechem pożegnał się i poszedł swoją drogą, zostawiając lekko zawstydzonego Mima, który tak źle i z góry ocenił chłopaka, spodziewając się jakiejś próby kradzieży lub nachalnego naciągania.
![]() |
| Mieszkaniec Guaviare |


